Immunitet jak darmowa czekolada

26/11/2014 18:46
Publicystyka, Immunitet darmowa czekolada - zdjęcie, fotografia

Pani do dzieci w szkole: - Z czego robi się kiełbasę? Jasiu, twój tata jest rzeźnikiem powinieneś wiedzieć... Jasiu: - Wiem proszę pani, ale tata powiedział, że jak komuś powiem to mnie zabije. Niestety, podobnie wygląda sytuacja z immunitetem, którym w różnym stopniu objęci są politycy, parlamentarzyści, radni. Immunitet po polsku nie ma wiele wspólnego z tym, czym powinien być naprawdę. Chroni tam gdzie chronić nie powinien, nie chroni tam gdzie chronić powinien.


Chyba każdy doświadczony lokalny redaktor zna choć jedną tego typu historię. Rada miejska powołując się na immunitet radnego odmówiła prywatnej firmie zwolnienia jednego z rajców z pracy. Inny radny zalepiał swoimi plakatami wszystko co się dało łącznie z witrynami prywatnych sklepów bez zgody ich właścicieli. Został złapany przez straż miejską, która próbowała dać mu mandat. Odpowiedź? Mam immunitet. Jeszcze inny, będący we władzach jednego z powiatów regularnie wsiada do samochodu po głębszym, o czym wszyscy wiedzą. Przyjeżdżającym na miejsce policjantom za każdym razem tłumaczy, że ma immunitet.
 
Raj świętych krów
Być może policjanci wiedzą, że w żaden sposób nie zwalnia to polityka z odpowiedzialności, szczególnie, że nie jest on parlamentarzystą i jego immunitet jest dużo bardziej ograniczony. Ale po co ryzykować konflikt z lokalną władzą i aferę? Iluś kolejnych posłów, prokuratorów, sędziów regularnie unika mandatów drogowych, bo „mają immunitet”. Immunitet pozwala im stwarzać bezkarnie zagrożenie dla innych i jeździć w sposób, który zwykłego Polaka doprowadziłby do ruiny, w dodatku szybko pozbawił prawa jazdy. „Chroni mnie immunitet” zdarza się słyszeć nawet dziennikarzom. To nader marne świadectwo poziomu wolności słowa w Polsce, że dziennikarz, którzy skrytykuje przedstawiciela władzy jest narażony na oskarżenie, proces karne, więzienie, rujnujące odszkodowania. Polityka, który nawet publicznie zbluzga owego dziennikarza, chroni immunitet.  
 
Kiedy trzeba naciskać, działa   
Wydawałoby się więc, że immunitet zapewnia bezkarność. Jednak niezupełnie i nie w każdej sytuacji. Kilka tygodni temu funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego wkroczyli do biura poselskiego Jana Burego, prominentnego polityka PSL i potężnego gracza w podkarpackiej polityce i biznesie. Przeszukanie nałożyło się dokładnie na sejmowe głosowanie w sprawie odwołania ministra spraw wewnętrznych, gdzie głosy ludowców były kluczowe. Polskie Stronnictwo Ludowe poparło ministra zgodnie z wolą nadzorującego CBA premiera. Jak tłumaczyło szefostwo służby oba wydarzenia były bez związku. Wody w usta nabrała większość polityków PSL łącznie z Janem Burym, na temat, którego powiązań polityczno-biznesowych zaczęła rozpisywać się prasa. Wątpliwości co do tego, że przeszukanie było elementem politycznego nacisku nie miał za to Waldemar Pawlak, były szef PSL i wielokrotny premier i wicepremier: - To zastraszanie! – grzmiał z mównicy sejmowej.
Pozostawiając na boku wątpliwości wobec powiązań posła Burego. Jak to jest, że immunitet chroniący pijaków i piratów drogowych nie ochronił biura poselskiego przed sytuacją, która może wyglądać na ewidentny nacisk polityczny? Oto jedna z licznych zagadek naszej wcale już nie tak młodej demokracji.
 
W laptopie więcej niż w kieszeni
Jak tłumaczono, przeszukanie obywało się nie w związku z oskarżeniem Burego, czy postawieniem w stan podejrzenia. Przeszukanie miało odbywać się się przy okazji śledztwa, z którego miało wynikać, że w biurze Burego znajdują się istotne dla owego śledztwa dokumenty. Dokumentów nie znaleziono, efekt nacisku i zastraszenia pozostał. A nawet jeśli przeszukanie nie było próbą nacisku politycznego – w co niżej podpisany nie bardzo wierzy – to stworzyło otwartą furtkę do takich nacisków w przyszłości.
Bo przecież przeszukanie biura poselskiego tak naprawdę to dziś więcej niż rewizja osobista. Z laptopa czy znalezionego w biurze tabletu można się dowiedzieć więcej niż z zawartości portfela czy kieszeni.[reklama]
 
Kombatanci mają lepiej
Tak więc immunitet nadal chronił będzie piratów drogowych, pomimo że wręczenie im mandatu, czy odebranie prawa jazdy, trudno uznać za przejaw jakiegokolwiek nacisku politycznego. I nadal nie będzie chronił przed naciskiem politycznym, a tylko po to został w 17. wieku wymyślony przez Brytyjczyków i zaadoptowany przez większość późniejszych ustrojów parlamentarnych. By nie stwarzać możliwości politycznego nacisku, przede wszystkim groźbą ze strony władzy wykonawczej. Dziś w Polsce traktowany jest jako rodzaj przywileju, niczym zwolnienie z opłaty za bilet dla kombatanta lub darmowa czekolada dla honorowego dawcy krwi.
Przyznaję, że pod wpływem popisów naszych szacownych samorządowców i parlamentarzystów przez długi czas byłem zwolennikiem likwidacji immunitetów w ogóle. Tylko krowa nie zmienia poglądów, a moje zmieniły się pod wpływem CBA przeszukującego biuro poselskie Jana Burego w przeddzień ważnego głosowania. Z ochrony immunitetem powinno się wyjąć pospolite wykroczenia i naruszenia prawa, a zwiększyć ochronę przed realnym naciskiem politycznym ,takim jakim jest przeszukanie biura poselskiego. Bez względu czy jest ono efektem śledztwa „przeciwko” czy „w sprawie”.          
        

Wiktor Świetlik Artykuł stanowi przedruk z portalu pogotowiedziennikarskie.pl

Immunitet jak darmowa czekolada komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Wczasy, wycieczki, kolonie,

Biuro Podróży TAKT działająca od 1990 r. oferuje wyjazdy zagraniczne i krajowe : wczasy, kolonie , wycieczki, pielgrzymi oraz sprzedaż biletów..


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez tugrodzisk.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Biuro Obsługi Turystów TAKT z siedzibą w Grodzisk Mazowiecki 05-825, Żwirki i Wigury 9

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"