Popsysze: prosto, zdrowo i smacznie

26/07/2012 21:51
Recenzje, Popsysze prosto zdrowo smacznie - zdjęcie, fotografia

Jak ważna bywa równowaga w świecie dowodzi fakt, że nawet na niszowych biegunach życia społecznego waga i przeciwwaga starają się być ze sobą zrównoważone. Jeśli w transmisjach telewizyjnych dominują wykonawcy z rodowodem muzyki łatwej i przyjemnej, to zupełnie na przeciwległym końcu wspomnianego faktu leżą wytwórnie, o istnieniu których co prawda nigdy nie dowiemy się z telewizji, ale za to (jeśli tylko interesuje nas nieco ambitniejszy repertuar niż festiwalowe „cała sala śpiewa z nami i z nami fałszuje”) ich misją jest tworzenie muzycznej alternatywy dla wszechobecnej w mediach łatwizny.


 

W tym miejscu chciałoby się głośno zakrzyczeć: „o jak fajnie, że na naszym krajowym rynku funkcjonują takie wytwórnie jak nasiono records”! Szczerze i z głębi płuc, zwłaszcza, że wszystkie płyty tej wytwórni, które mieliśmy dotąd okazję recenzować otrzymaliśmy od wspomnianego wydawcy za darmo. Zatem rezygnujemy z okrzyku (który mógłby zostać odebrany jak coś, czemu zazwyczaj towarzyszy czynność lizania) i mówimy to samo już normalnym tonem, ale za to wprost: „to kolejna bardzo dobra płyta ze stajni „nasiona”, za którą kryje się świadoma i przemyślana polityka wydawniczo-promocyjna oraz określony gust muzyczny, który niemal w 100% pokrywa się z naszymi recenzenckimi upodobaniami”. Bo tak trzeba: chłam nazywać chłamem, a rzeczy ciekawe, ambitne promować oraz chwalić.

 

Gdybyśmy zaczęli recenzję od układania drzewa genealogicznego Popsysze, okazałoby się, że to zaledwie trio, które wiąże z innym bliskim naszemu sercu zespołem Towary Zastępcze (założonego przez poetę Piotra Czerskiego) postać basisty – Sławomira Draczyńskiego. Pozostali muzycy skutecznie uprawiający swoją sztukę w formule „power-tria” (a to podobno optymalny skład każdej rockowej kapeli) to: Jarosław Marciszewski – wokal, gitara i Jakub Świątek – perkusja. I to wystarczy, żeby wygenerować z „zespołowych trzewi” brzmienie w smaku przypominające surowe mięso, które wrzucone do maszynki do mielenia upodobni się nieco do mięsnych produktów a la The White Stripes, Queens Of The Stone Age, czy nasz łódzki Fonovel.

 

Z tym, że w graniu Popsysze jest znacznie więcej „funu” i zabawy. Wystarczy posłuchać mocno unerwionego „Joulin”, by mimowolnie zacząć poruszać wszystkimi kończynami. „Blue summer”, ech „Blue Summer”! Wyobraźcie sobie krwisty, rock’n’rollowy stek, a nie jakieś tam frytki! To rasowy numer składający się wyłącznie z rozbudowanej mięśniowej tkanki. Pochód basu, riffowa gitara i podążający za instrumentami głos wokalisty wspomagany wokalnym udziałem Joanny Kuźmy, generują stylowe rockowe dźwięki dla muzycznych kulturystów! „No Time To Think” to już zupełnie inna bajka. Psychodeliczny klimat i odjazdy w kierunku instrumentalnych improwizacji wokół tematu przewodniego. „No Time To Think” to fajnie pojechana historia, której towarzyszy dezynwoltura bliska solowemu Frusciante.

[reklama]

Zaopatrzone w nośny refren „Maybe” mogłoby stać się przebojem w każdym radio, na którego czele stałby redaktor zainteresowany krzewieniem rockowej sztuki a nie wypasem reklamożerców. Podobnie jak lekki i rozwibrowany „She’s A Pumpkin”, świetna klimatyczna piosenka dla osób z wyczulonym słuchem w opozycji do muzyki, która rozlega się w piwnych ogródkach. „Palm Tree” ma taki muzyczny „szwung”, że nawet połamany chciałby zostać choć na chwilę delirycznym królem parkietu. Zwłaszcza, że gęste „Love In The Kitchen” obudowane odpowiednim łomotem perkusji niby kuchennymi szafkami oraz rozpędzone „Changing Apartaments”, jakby żywcem wzięte z płyty Arctic Monkeys, nie pozwoliłyby mu zbyt szybko wyjść z tej tancbudy.

 

„Rewolwer”, jedyny na „Popstory” zaśpiewany po polsku utwór w ogóle nie odstaje repertuarowo, i podobnie jak wszystkie pozostałe wpisuje się w alternatywne oblicze grupy. Niemal natychmiast wracamy do „jinglisz” w „Break It”, poszarpanym melodycznie jak chrupka drobiowa skórka zębami człowieka, który naprawdę jest głodny. Następne po „Break It” „Drive Until You Stop”, płynie jak woda po umyciu rąk pobrudzonych tłuszczem z kurczaka, jak ciecz, w której ręce wcześniej maczał Karol Schwarz. To w tym utworze najlepiej słychać „analogowe” brzmienie Popsysze. I to, jak przez ciała muzyków płynie prąd. „Zabrudzone” „So So” ma odpowiedni „dotyk”; również nieźle kopie. Gitary i bas rzężą w nim jak zarzynane prosie; aż chciałoby się posłuchać tego z jakiejś trzeszczącej płyty analogowej. Płytę kończy „Ali Song”, znów psychodeliczny i mocno free, jak gdyby muzyków nie krępowały żadne więzy i ograniczenia, dlatego zdecydowali się nagrać na sam koniec kompozycję, która trwa ponad dziewięć minut ku wielkiej radości (sic!) swojego wydawcy!

 

Macie gdzieś anorektyczną muzyczkę z niedostatkiem rock’n’rolla i awitaminozą twórczych ambicji? Wolicie schabowego z kapustą zamiast „owoców morza” z supermarketu? Pragniecie nożem kroić muzyczne mięso zamiast jeść ryż pałeczkami? Nie wierzycie w diety cud? Oto danie ze zdrowymi proteinami dla wszystkich, którzy pragną żywić się prosto, zdrowo i smacznie!

 

Popsysze, „Popstyle”. Nasono Records.

Popsysze: prosto, zdrowo i smacznie komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Wczasy, wycieczki, kolonie,

Biuro Podróży TAKT działająca od 1990 r. oferuje wyjazdy zagraniczne i krajowe : wczasy, kolonie , wycieczki, pielgrzymi oraz sprzedaż biletów..


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez tugrodzisk.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Biuro Obsługi Turystów TAKT z siedzibą w Grodzisk Mazowiecki 05-825, Żwirki i Wigury 9

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"